7 maja 2025 roku, około godziny 18:40, na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego przy Krakowskim Przedmieściu rozległ się przerażający krzyk.
53-letnia Małgorzata D., portierka Audytorium Maximum, właśnie zamykała budynek po pracy. Kobieta – żona i matka trójki dzieci – była znana jako osoba zawsze uśmiechnięta i życzliwa. Tego wieczoru stała się przypadkową ofiarą bestialskiego ataku.

Z mroku wyłonił się 22-letni Mieszko R., student drugiego/trzeciego roku prawa na UW. W ręku trzymał siekierę, którą wcześniej ukrył w torbie. Bez żadnego powodu rzucił się na bezbronną kobietę i zadał jej dziesiątki ciosów w głowę, szyję, tułów i ręce. Atak był tak brutalny, że głowa ofiary została odcięta. Sprawca nie poprzestał na zabójstwie – według ustaleń śledczych sprofanował zwłoki w sposób, który wstrząsnął nawet doświadczonymi policjantami.
Gdy na pomoc Małgorzacie przybiegł 39-letni strażnik uniwersytecki Tomasz, Mieszko R. zaatakował także jego. Strażnik odniósł ciężkie obrażenia, ale przeżył i po tygodniu leczenia opuścił szpital.
Mieszko R. został zatrzymany niemal natychmiast na miejscu zdarzenia. Początkowo prokuratura postawiła mu zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, usiłowania zabójstwa oraz znieważenia zwłok.
Obserwacja psychiatryczna i szokująca opinia biegłych
Po aresztowaniu Mieszko R. został poddany wielomiesięcznej obserwacji sądowo-psychiatrycznej w szpitalu w Jarosławiu. Opinia biegłych psychiatrów, licząca ponad 200 stron, okazała się kluczowa dla losów całej sprawy.
Specjaliści orzekli jednoznacznie: w chwili popełnienia zbrodni 22-latek był całkowicie niepoczytalny. Działał w stanie ciężkiej psychozy – silnego, nieuleczalnego zaburzenia psychicznego, w którym całkowicie utracił zdolność rozpoznawania znaczenia swoich czynów i kierowania postępowaniem.
W związku z tym Prokuratura Okręgowa w Warszawie 17 kwietnia 2026 roku złożyła do Sądu Okręgowego wniosek o umorzenie postępowania karnego. Zamiast procesu i ewentualnej kary dożywocia, śledczy wnioskują o zastosowanie środka zabezpieczającego – przymusowego pobytu i leczenia w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.
Biegli podkreślają, że pozostawienie Mieszka R. na wolności stanowiłoby poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Nie wykluczają też w przyszłości skierowania go do Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie, choć na razie nie jest to możliwe, ponieważ nie został skazany wyrokiem sądowym.
Reakcje i pytania, które zadaje sobie cała Polska

Sprawa wywołała ogromne oburzenie społeczne. Dla rodziny Małgorzaty D. to nie tylko tragedia osobista, ale też poczucie braku sprawiedliwości. Pełnomocnicy rodziny oświadczyli, że opinia biegłych jest analizowana przez niezależnych specjalistów i w razie wątpliwości będą podejmować dalsze kroki procesowe.
Wielu Polaków pyta głośno:
Czy w przypadku tak bestialskiej, okrutnej zbrodni sama diagnoza psychiatryczna powinna całkowicie zwalniać sprawcę z jakiejkolwiek odpowiedzialności karnej?
Czy system prawny jest w stanie skutecznie chronić społeczeństwo przed osobami uznanymi za „niepoczytalne”, ale nadal niebezpieczne?
Ostateczną decyzję w sprawie umorzenia postępowania i zastosowania środków zabezpieczających podejmie sąd. Na razie Mieszko R. pozostaje w areszcie (ostatnio przedłużonym).
Ta sprawa na zawsze pozostanie symbolem tego, jak cienka granica dzieli pozornie normalnego studenta prawa od bestialskiego mordercy – i jak polski wymiar sprawiedliwości radzi sobie z tak ekstremalnymi przypadkami.