Półtora roku od zaginięcia Beaty Klimek. Sąsiedzi zabrali głos

84035bf7692ece8b6c21a231851d5711

Minęło już półtora roku od chwili, gdy Beata Klimek (49 l.) zniknęła bez śladu. Ta sprawa była szeroko komentowana w Polsce, a niewielki Poradz (woj. zachodniopomorskie) stał się na jakiś czas centrum zainteresowania mediów. Gdzie jest Beata i czy kiedykolwiek poznamy prawdę na temat jej zaginięcia? “Fakt” był w wiosce, w której mieszkała. — Ona chyba przestała wierzyć, że cokolwiek im się uda — mówi pani Żaneta.

Mieszkańcy Poradza nie chcą rozmawiać o sprawie. Mówią, że szum medialny zaszkodził wiosce
Mieszkańcy Poradza nie chcą rozmawiać o sprawie. Mówią, że szum medialny zaszkodził wiosce Foto: Facebook, Przemysław Gryń / newspix.pl

7 października 2025 r. To był poranek podobny do innych dni. 47-letnia wówczas Beata Klimek, mama trojga przysposobionych dzieci, jak co dzień zaprowadziła swoje pociechy na szkolny autobus. Zgodnie z codzienną rutyną powinna wrócić do domu, wsiąść do samochodu i pojechać do pracy w banku w Łobzie. Tymczasem samochód został na podwórku, Beata do pracy nie dotarła, a jej telefon zamilkł. To był początek dramatu, który wstrząsnął całą okolicą.

Zaginięcie zgłoszono natychmiast. Policja rozpoczęła szeroko zakrojone poszukiwania — przeczesywano lasy, pola i okoliczne zabudowania. Niestety, nie przyniosły one do tej pory żadnego efektu. Wkrótce uwagę mediów przykuł mąż Beaty — Jan K. Tego samego dnia, kiedy kobieta zniknęła, przestał działać monitoring na ich posesji. To wzbudziło podejrzenia śledczych.

Dramat dzieci i zarzuty dla męża

Pani Halina i jej córka Żaneta uważają, że zaginiona Beata żyje, ale nie chce wrócić do życia, z którym musiała się wcześniej zmagać.

Małżeństwo Klimków przechodziło trudny czas — byli w trakcie rozwodu, choć razem wychowywali troje dzieci. Na domiar złego Jan miał już nową partnerkę, Agnieszkę B., której przeszłość również budziła kontrowersje. Dawniej była zamieszana w sprawę o morderstwo. Policja, zdeterminowana, by rozwiązać zagadkę, przekopała nawet teren wokół domu w poszukiwaniu ciała Beaty. Bez rezultatu.

Po kilku miesiącach Jan K. został zatrzymany i doprowadzony do prokuratury. Usłyszał tam zarzuty, ale nie miały one związku z zaginięciem żony. Dotyczyły znęcania się nad dziećmi. Po zaginięciu matki trafiły pod opiekę rodziny Beaty i tam przebywają do dziś. Sprawa bulwersowała opinię publiczną, a w internecie roiło się od teorii i oskarżeń.

Milczenie w Poradzu. “Ten szum medialny zaszkodził całej wiosce”

To na tym przystanku w Poradzu Beata Klimek była widziana przez sąsiadów po raz ostatni.

Dziś, po roku i sześciu miesiącach od zaginięcia Beaty Klimek, Poradz znów jest cichą, spokojną wioską. Rodzina Beaty i jej mąż unikają kontaktu z dziennikarzami. Sąsiedzi nie chcą zabierać głosu w tej sprawie. Jedynie pojedyncze osoby wypowiadają się zdawkowo. Nie chcą się już wtrącać, nie chcą oceniać, mają własne zdanie, ale oficjalnie już się nim nie dzielą. — Ten szum medialny zaszkodził całej naszej wiosce. Ludzie się boją, nikt nie chce już nic mówić — przyznaje pani Halina (61 l.) i jej córka Żaneta.

Kobiety twierdzą, że choć mieszkały tuż obok Beaty, tak naprawdę znały ją słabo. — Była zamknięta w sobie — uważają. Obie jednak nie dopuszczają do siebie myśli, że pani Beata nie żyje. — Tylko Bóg wie, co się tam naprawdę stało — dodają.

— Pewnie, że chciałabym, żeby ona wróciła. Nie wierzę jednak, żeby chciała wrócić do tych warunków, w to miejsce na pewno nie — przypuszcza pani Halina. — Chciałabym, żeby Bóg sprawił, żeby ona żyła, ale biorąc pod uwagę jej sytuację, to na jej miejscu nigdy bym tu nie wróciła — podkreśla.

Adopcja nie scaliła rozpadającego się związku

Po jej zaginięciu policja wszczęła szeroko zakrojone poszukiwania, które jednak nie przyniosły efektu.

Zdaniem mieszkanek Poradza, które zdecydowały się porozmawiać, przyjęcie trojga dzieci, które miały scalić małżeństwo Klimków, tylko przyspieszyło jego rozpad. — Kiedyś z Beatą przez chwilę o tym rozmawiałam. Na ogół była osobą zamkniętą w sobie. Na twarzy miała wypisane, że to ją przerastało. Była zmęczona, znużona. Dzieci dokazywały, nie było jej łatwo — wspomina pani Halina chwilę, kiedy kobieta się przed nią otworzyła. — Pochwaliłam ją kiedyś. Powiedziałam: jaką trzeba mieć odwagę życiową, żeby wziąć na wychowanie troje dzieci. Odpowiedziała mi, że to tak nie miało być…

— Ona chyba przestała wierzyć, że cokolwiek im się uda — dodaje pani Żaneta. Obie sąsiadki bardziej skłaniają się ku tezie, że zaginiona Beata jednak żyje. Mówią też wprost, że żal im Jana, którego wiązano ze zniknięciem żony i posądzano o zabójstwo. — Co on przeżywa? Boże, gdyby na mnie tyle błota się wylało, a nie zrobiłabym tego, o co mnie wszyscy posądzają, nie wiem, czy bym się podniosła — zastanawia się pani Halina.

Tajemnica zaginięcia Beaty Klimek wciąż pozostaje nierozwiązana. Prokuratura wciąż prowadzi śledztwo, które jak na razie zostało przedłużone do maja.

Po zaginięciu Beaty Klimek policja przekopała teren wokół domu, w którym kobieta mieszkała razem z mężem.
Beata Klimek wychowywała trójkę przysposobionych dzieci, którymi teraz zajmuje się jej rodzina.
Według sąsiadek również Jan, mąż zaginionej kobiety, padł ofiarą hejtu.