To brzmi jak scenariusz filmu grozy, ale wydarzyło się naprawdę. Na odludnej plaży w Kalifornii fale wyrzuciły na brzeg… odciętą nogę. Przez lata nikt nie wiedział, do kogo należała. Dziś sprawa wreszcie doczekała się rozwiązania.
Śledczy potwierdzili, że makabryczne znalezisko ma związek z zaginionym bankierem — Walterem Karlem Kinneyem, który przepadł bez śladu w 1999 r. Miał wtedy 59 lat i mieszkał w Santa Rosa.
Odcięta noga znaleziona na plaży prowadzi do zaginięcia sprzed dekad
Co ciekawe, jego historia to prawdziwy kryminalny paradoks. Mężczyzna aż dwa razy został oznaczony jako “John Doe”, czyli osoba o nieznanej tożsamości — i to w odstępie wielu lat. Pierwszy trop pojawił się jeszcze w roku jego zaginięcia. Niedaleko Bodega Head znaleziono wtedy ludzką nogę. Jedyną wskazówką był duży but w rozmiarze 12 ze specjalną wkładką ortopedyczną. Sprawa szybko utknęła w martwym punkcie.
Dopiero w 2003 r. nastąpił przełom. Dzięki informacjom od córki Kinneya śledczy dotarli do jego dokumentacji medycznej. Zdjęcia rentgenowskie rozwiały wątpliwości — szczątki należały do zaginionego bankiera. Oficjalnie uznano go za zmarłego. I gdy wydawało się, że to koniec tej historii, natura znów “przemówiła”.
W 2022 r. rodzina spacerująca po plaży Salmon Creek natknęła się na kość wystającą z piasku. Co gorsza — nadal znajdowały się na niej elementy chirurgiczne. Znalezisko było oddalone zaledwie kilka kilometrów od miejsca pierwszego odkrycia. Policja przeczesywała wybrzeże, ale bez skutku. Żadnych innych szczątków, żadnych nowych tropów. Sprawa znów zaczęła pokrywać się kurzem.