Ten dramat wstrząsnął całą Polską. W jednym z mieszkań w Turku doszło do zbrodni, której okrucieństwo i motyw do dziś budzą grozę. Starszy brat zabił młodszego w sposób, którego nie da się zapomnieć. Przypominamy tragedię, która wydarzyła się w sylwestrowe przedpołudnie 6 lat temu.

Jest sądowy finał niewyobrażalnego rodzinnego dramatu, do którego doszło w Turku (woj. wielkopolskie). W Sylwestra ubiegłego roku 19-letni wówczas Maciej J. pokłócił się z 9-letnim bratem – Adasiem – o grę komputerową. Wściekły nastolatek chwycił za nóż i zadał braciszkowi kilkanaście ciosów nożem. Sąd zdecydował właśnie, że Maciej J. nie pójdzie do więzienia.
Jak przekazała w rozmowie z Fakt24 prok. Aleksandra Marańda, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Koninie, tamtejszy sąd rozpoznał wniosek prokuratury i umorzył postępowanie w sprawie 19-letniego Macieja J. z Turku, oskarżonego o zabójstwo swojego 9-letniego brata Adasia 31 grudnia 2019 r.
Brat 17 razy przeszył ciało Adasia nożem. Ujawniono, jak do tego doszło
Brat zabił Adasia w Sylwestra. Chcą przedłużenia obserwacji
Klątwa nad rodziną Adasia. Dziadek i ojciec popełnili samobójstwo, teraz zginęło dziecko
– Biegli stwierdzili, że w chwili popełniania przestępstwa Maciej J. był niepoczytalny, w związku z czym sąd zdecydował o umieszczeniu go w zakładzie psychiatrycznym. Nie znam szczegółów postanowienia sądu, ale z kodeksu wynika, że młody mężczyzna spędzi tam co najmniej 6 miesięcy, potem konieczne będzie przeprowadzenie ponownego badania i zadecydowanie na jego podstawie o dalszym losie Macieja J. – powiedziała prok. Marańda w rozmowie z Fakt24.

Dramat w rodzinie J. rozegrał się w Sylwestra
Adaś miał zaledwie 9 lat i – jak wspominali sąsiedzi – całe życie przed sobą.
– Adaś był taki miły, uczynny i inteligentny, bardzo dobrze się uczył – mówili Super Expressowi zaraz po tragedii.
Niestety, chłopiec nigdy nie wrócił już do szkoły po świątecznej przerwie. Zamiast tego jego koledzy mogą dziś odwiedzać go tylko na cmentarzu, gdzie spoczął.
Koszmar rozegrał się około godziny 13 w Sylwestra 2019 r. Wówczas między 19-letnim Maciejem a 9-letnim Adasiem wybuchła sprzeczka o konsolę do gry. Chwilę potem Maciej chwycił za kuchenny nóż i 17 razy przeszył ciało młodszego braciszka nożem. Potem usiadł na kanapie.

W domu oprócz chłopców przebywała także ich babcia. Przerażona kobieta wezwała na pomoc sąsiada, który zaczął reanimować Adasia. Obrażenia dziecka były jednak zbyt rozległe. Zmarł z otwartymi oczyma i uśmiechem na twarzy.
Na miejsce wezwano policję, która zatrzymała Macieja. Po zabójstwie brata chłopak nie okazywał żadnych emocji, co zrodziło podejrzenia o to, że był pod wpływem narkotyków lub dopalaczy. Przeprowadzone badania toksykologiczne wykluczyły jednak taką możliwość. Późniejsza obserwacja psychiatryczna wykazała, że w chwili popełniania zabójstwa Maciej J. był niepoczytalny.
Maciej J. jest ciężko doświadczony przez los
Macieja i Adasia wychowywała samotnie matka. To właśnie Maciej w wieku 10 lat znalazł swojego martwego ojca po tym, jak ten odebrał sobie życie. Także dziadek chłopców popełnił samobójstwo.
Bracia cieszyli się bardzo dobrą opinią wśród sąsiadów. Grzeczni, uprzejmi i zadbani. Maciej sprawiał wrażenie troskliwego i kochającego brata. Z oddaniem zajmował się Adasiem, gdy ich mama była w pracy. Nikt nie potrafił uwierzyć w to, że był w stanie zabić.

Bracia byli postrzegani przez otoczenie jako spokojni, grzeczni i zgodni. Wychowywała ich samotnie matka. Nic nie wskazywało na to, że w tym domu może dojść do tak potwornej tragedii. Śledczy szybko ustalili, że Maciej J. w chwili zabójstwa był trzeźwy – nie znajdował się pod wpływem alkoholu ani żadnych środków odurzających. Wyniki badań toksykologicznych były negatywne.
Sąd Okręgowy w Koninie nie skierował Macieja J. do więzienia. Stało się tak na skutek wniosku prokuratury i opinii biegłych. Eksperci jednoznacznie uznali, że w chwili popełnienia czynu był on całkowicie niepoczytalny i nie zdawał sobie sprawy z tego, co robi. Szpitalna obserwacja potwierdziła te ustalenia bez najmniejszych wątpliwości.
Sąd zdecydował o umieszczeniu Macieja J. w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Biegli wskazali również, że istnieje ryzyko, iż w przyszłości może on dopuścić się podobnego czynu. Ta decyzja miała na celu ochronę innych – ale nie cofnie czasu ani nie odda życia 9-letniemu Adasiowi.
Ta historia do dziś pozostaje jednym z najbardziej wstrząsających przykładów rodzinnego dramatu, który rozegrał się za zamkniętymi drzwiami zwyczajnego mieszkania.

