Nowe fakty właśnie wyszły na jaw.
Śledztwo w sprawie tragicznej śmierci posła Łukasza Litewki wciąż trwa, ale wiele osób ma wrażenie, że sprawiedliwość znowu idzie dziwną ścieżką.
Co wiemy na dziś?

57-letni kierowca opuścił areszt już 28 kwietnia – zaledwie 5 dni po tragedii.
Kaukję w wysokości 40 tysięcy złotych wpłaciły za niego „osoby najbliższe”.
Prokuratura złożyła zażalenie i domaga się bezwzględnego aresztu – twierdzi, że tylko wtedy śledztwo będzie przebiegać prawidłowo.
Sąd Okręgowy w Sosnowcu nadal nie wyznaczył terminu rozpatrzenia zażalenia.
Mężczyzna jest obecnie pod ochroną policji. Powód? Niepokojące wpisy w mediach społecznościowych. Prokurator apelował publicznie (również do Dody), żeby nie brać sprawiedliwości w swoje ręce.
Pytania, które wiszą w powietrzu:
Kto dokładnie stoi za tymi 40 tysiącami?
Dlaczego tak szybko wyszedł na wolność?
Czy „osoby najbliższe” to rodzina, czy ktoś jeszcze?
W tym samym czasie tysiące ludzi żegnały Łukasza Litewkę na pogrzebie.
Wśród nich prezydent Karol Nawrocki, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, premier Donald Tusk i setki zwykłych Polaków.
Człowiek, który pomagał zanim pomaganie stało się modne… odszedł.
A ten, który go zabił – już chodzi po wolności.
To jest sprawiedliwość po polsku w 2026 roku?
Czekamy na kolejne fakty.
A Wy co o tym sądzicie? Piszcie w komentarzach – głośno i wyraźnie. 👇