Policjant z Elbląga zagalopował się, przesłuchując zatrzymaną 21-latkę. Kiedy kobieta milczała, zagroził, że wymierzy jej klapsa, jeśli nie zacznie mówić. Sprawa skończyła się w sądzie, a funkcjonariusz usłyszał wyrok.

Sąd Okręgowy w Elblągu (woj. warmińsko-mazurskie) skazał funkcjonariusza policji Bartłomieja K. (50 l.) za przekroczenie uprawnień podczas przesłuchania Natalii T. (21 l.). Policjant usłyszał karę jednego roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres dwóch lat.
Policjant groził zatrzymanej klapsem
Wszystko zaczęło się cztery lata temu podczas powrotu Natalii ze znajomymi. Jechali taksówką z zakrapianej imprezy. Jednemu z towarzyszących jej mężczyzn nie podobało się, że kierujący autem jest obcokrajowcem.

Pasażer podczas wysiadania trzasnął głośno drzwiami, a na zwróconą mu uwagę uderzył w nie pięścią tak mocno, że je uszkodził. Taksówkarz wezwał policję. Podczas przesłuchania na komisariacie funkcjonariusz próbował ustalić personalia sprawcy ataku. Natalia T. nie chciała wydać kolegi, za to nagrała przesłuchanie, a później przekazała je lokalnym mediom.
— Mów gówniaro jak on się nazywa, bo ci jeszcze klapsa zapodam — krzyczał nagrany przez nią policjant. — Nie będziesz nas wkur…iać od samego rana. Myślisz, że jak powiesz, że się nachlałaś i nic nie pamiętasz, to ujdzie ci to na sucho. Jak się chłopak nazywa i gdzie mieszka. Wyrwę ci zaraz telefon z torebki na siłę, zabezpieczę go procesowo i dam ci protokół pokwitowania — mówił.
Zatrzymana nagrała policjanta
Kiedy nagrania ujrzały światło dzienne, sprawą zajęła się prokuratura, a policjant szybko pożałował swoich niefortunnych słów. Prokurator oskarżył Bartłomieja K. o stosowanie przemocy wobec świadka, szarpanie go za odzież i przemoc psychiczną, a na dokładkę za znieważenie za pomocą słów wulgarnych. Sprawa trafiła na wokandę elbląskiego sądu.
— To, że dostanie klapsa, nie było użyte w celu wzbudzenia zagrożenia u pokrzywdzonej, tylko zostało użyte z ojcowską surowością w celu jej zdyscyplinowania
— tłumaczył się przed sądem policjant. — Świadek, przychodząc do komendy, miała zamiar wprowadzić w błąd funkcjonariuszy, bez powodu lamentowała i szlochała, przyjęła postawę ofiary. Wiedząc, że nagrywa rozmowę, kierowała jej przebiegiem. Między nami nie doszło do kontaktu cielesnego, nie groziłem jej pobiciem i pozbawieniem wolności, nie znęcałem się nad nią psychicznie. Moje zachowanie stanowiło naruszenie etyki policjanta, za co w postępowaniu wewnętrznym zostałem ukarany karą dyscyplinarną — zapewniał funkcjonariusz.
Policjant skazany za przekroczenie uprawnień
Sąd nie dał się jednak zwieść tym słowom. Uznał, że policjant jest winny stawianym mu zarzutom.
— Będąc funkcjonariuszem publicznym, policjantem Komendy Miejskiej Policji w Elblągu, przekroczył swoje uprawnienia w toku rozpytania świadka i w celu uzyskania określonych zeznań i informacji
— wyjaśnił Arkadiusz Kuta, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Elblągu. — Stosował wobec świadka przemoc w postaci szarpania za torebkę, groził pozbawieniem wolności oraz naruszeniem nietykalności cielesnej, wielokrotnie znieważył słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe, całokształtem swojego zachowania znęcając się psychicznie nad świadkiem — dodał.
Wydany wyrok jest prawomocny. Z informacji uzyskanych przez reportera “Faktu” wynika, że skazany policjant jest już na policyjnej emeryturze.
/4
Sąd w Elblągu wydał wyrok na policjanta.
/4
Bartłomiej K. przeszedł już na policyjną emeryturę.
/4
Funkcjonariusz groził zatrzymanej, że da jej klapsa.
/4
Bartłomiej K. w sądzie.