Gdyby pod jedną z kamienic przy ul. Grabowej w Łodzi nie rosły drzewa, Aleksandra Ś. (30 l.) być może już by nie żyła. Kobieta została wypchnięta z mieszkania okno, a następnie zrzucona w dół z wysokości blisko 5 metrów przez byłego partnera, Damiana K. (29 l.). Na szczęście rośliny zamortyzowały upadek, a mężczyzna został oskarżony o usiłowanie zabójstwa. We wtorek, 10 kwietnia, sąd skazał go za to na 10 lat więzienia.
![]()
Były partner wypchnął Olę z okna!
Choć para doczekała się małej córeczki, trudno oceniać ten związek jako udany. Między kochankami co rusz dochodziło do awantur, aż wreszcie pani Ola wyprowadziła się od swojego wybranka i znalazła kąt w domu samotnej matki.
Wypchnął ukochaną przez okno, bo nie chciała do niego wrócić
![]()
W kwietniu ubiegłego roku zadzwoniła do Damiana K. z prośbą, by ten przekazał jej jakieś pieniądze. Do spotkania obojga doszło na działkach rekreacyjnych wspólnych znajomych, skąd razem z rocznym wówczas dzieckiem pary, pojechali do mieszkania mężczyzny.
![]()
Tam doszło do kolejnej awantury, w trakcie której 29-latek miał grozić byłej partnerce, że ją zabije, jeśli do niego nie wróci. Gdy kobieta odmówiła, złapał ją za ramiona i wystawił jej głowę przez otwarte okno, a następnie w wyniku szarpaniny wypchnął ja na zewnętrzny parapet. Kiedy kobieta kurczowo próbowała trzymać się za okienną ramę, zamknął dolne skrzydło okna, otworzył górne i popchnął ją w dół. Aleksandra Ś. z krzykiem runęła z wysokości blisko 5 metrów. Miała szczęście, bo poniżej rosły drzewa, które uratowały jej życie. Poza drobnymi zadrapaniami nic się jej nie stało.
Damian K. skazany
![]()
Zaraz po zdarzeniu Damian K. wziął córeczkę na ręce i uciekł. Szybko został jednak zatrzymany, po czym stanął przed sądem oskarżony o usiłowanie zabójstwa. Nie przyznał się do winy, twierdząc, że… jego była partnerka chciała popełnić samobójstwo.
![]()
Sąd nie uwierzył jednak w tę wersję. – Jest zupełnie nielogiczna i nieprzekonująca – mówiła sędzia Agnieszka Boczek we wtorek, 7 kwietnia, wymierzając mu karę 10 lat więzienia. Wyrok jest nieprawomocny.
Damian K. był tak zdenerwowany wysokością kary, że w trakcie odczytywania uzasadnienia, zaczął głośno wyrażać pretensje w kierunku składu sędziowskiego. Policjanci musieli go wyprowadzić z sali, a gdy szli z nim do sądowego aresztu, po korytarzu jeszcze długo niósł się jego krzyk.
![]()