Jagoda Stano umiera. 4 kwietnia to jej ostatnia szansa

84035bf7692ece8b6c21a231851d5711

Dwa lata temu wrzuciła do sieci zdjęcie z wakacji. Była uśmiechnięta, zdrowa, z długimi włosami i głową pełną planów. Wszystko w jednej chwili runęło jak domek z kart. Dziś Jagoda Stano ma 22 lata, guza mózgu III stopnia i czas życia liczony w dniach. Jej ostatnią szansą jest terapia w Monachium — nierefundowana w Polsce i potwornie droga. Jedyny możliwy termin to 4 kwietnia.

Przed wykryciem guza Jagoda wiązała swoją przyszłość ze sportem.

Zaczęło się od bólu głowy podczas obozu sportowego. Potem był telefon do rodziców oddalonych o 500 km. Utrata przytomności. Szpital. Diagnoza, która dla każdej rodziny brzmi jak wyrok.

Pleomorficzny guz komórkowy III stopnia — agresywny, nieprzewidywalny, śmiertelny. Jagoda miała wtedy 20 lat, studiowała wychowanie fizyczne, chciała zostać ratowniczką medyczną. Od tej chwili jedyną osobą, którą próbowała ratować, była ona sama.

Pierwsza operacja wycięcia guza przyniosła nadzieję.

Jagoda Stano walczy z agresywnym nowotworem mózgu

W sierpniu ubiegłego roku dziewczyna przeszła operację wycięcia guza. Przez chwilę wydawało się, że najgorsze minęło. Jak wspomina rodzina, po kilku miesiącach Jagoda znów chodziła i uśmiechała się. Najbliżsi uwierzyli, że los dał jej drugą szansę.

W grudniu przyszło piekło. Rezonans wykazał dwa nowe guzy, które w ciągu jednego miesiąca urosły do ogromnych rozmiarów. Rodzice usłyszeli od lekarzy słowa, których żaden człowiek nie powinien wypowiadać wobec dziecka:

Nie możemy jej uratować. Możecie jedynie pomóc jej odejść w ciszy, bez bólu.

Jagoda mówi, choć z trudem. Chodzi, choć każdy krok sprawia ból. Choroba zabrała jej zdrowie, włosy, pewność siebie, a z czasem także wiarę, że jeszcze kiedyś będzie normalnie. W jej życiu zostały wspomnienia: zdjęcia, albumy, obrazy dawnej siebie. W środku — jak mówią rodzice — wciąż jest tą samą dziewczyną. Ale ciało przestało współpracować.

Obecnie dziewczyna ma problemy nawet z chodzeniem.

Wciąż istnieje nadzieja. Kosztowne leczenie w Niemczech

Życie Jagody nie zostało przekreślone. Nadzieją jest leczenie komórkami dendrytycznymi — spersonalizowana immunoterapia, polegająca na stworzeniu szczepionki z własnych komórek pacjenta. Terapia może spowolnić rozwój nowotworu, a w niektórych przypadkach doprowadzić do obumarcia guzów.

Nie jest refundowana w Polsce. Jedyny możliwy termin to 4 kwietnia, a koszt zabiegu wynosi oszałamiające 370 tys. zł. Rodzice zdecydowali się założyć zbiórkę, której finalizacja jest ostatnią nadzieją na przeżycie ich dziecka.

W nagłośnieniu zbiórki pomaga poseł Łukasz Litewka z Nowej Lewicy, który zamieścił w sieci poruszający wpis. Jagodę zdecydowały się wesprzeć tysiące osób. Leczenie w Niemczech jest ostatnią nadzieją dla 22-letniej dziewczyny.

Rodzice liczyli, że najgorsze już za nimi.
Szpital to jej szara codzienność.

 

Skomplikowana terapia w Niemczech jest jej jedyną nadzieją na życie.