Sprawa śmierci 2-letniego Marka z Mysłowic przez długi czas budziła ogromne emocje i kontrowersje. Po latach postępowania sądowego zapadło prawomocne rozstrzygnięcie. Sąd Apelacyjny podtrzymał wyrok wobec matki chłopca, Magdaleny W.

Tragiczne zdarzenia w mieszkaniu w Mysłowicach
Do zdarzenia doszło 17 maja 2022 roku w jednym z mieszkań przy ulicy Wielka Skotnica. W lokalu przebywała Magdalena W. wraz ze swoim partnerem oraz dwójką dzieci: 2-letnim Markiem i 4-letnim Wiktorem.
Z ustaleń śledczych wynika, że dzień rozpoczął się od kłótni między dorosłymi. Po sprzeczce partner kobiety opuścił mieszkanie. W późniejszych godzinach Magdalena W. wielokrotnie próbowała się z nim skontaktować, prosząc, by wrócił do domu.
Gdy mężczyzna wrócił na miejsce, zauważył, że dziecko nie daje oznak życia. Podjął próbę reanimacji i wezwał pomoc. Mimo interwencji służb ratunkowych życia chłopca nie udało się uratować.

Pierwsze wyjaśnienia i wątpliwości śledczych
Początkowo kobieta twierdziła, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Według jej relacji, dzieci miały bawić się same w pokoju, a starszy brat miał nieumyślnie doprowadzić do sytuacji, w której młodszy chłopiec znalazł się w niebezpiecznym położeniu.
Śledczy od początku podchodzili do tej wersji zdarzeń z dużą ostrożnością. Brak świadków oraz niespójności w zeznaniach spowodowały, że rozpoczęto szczegółowe badanie wszystkich okoliczności.

Wyniki badań medycznych
Kluczowe znaczenie w sprawie miały opinie biegłych oraz wyniki sekcji zwłok. Eksperci wskazali jednoznacznie, że przyczyną śmierci dziecka było uduszenie spowodowane zamknięciem dróg oddechowych.
Wykluczono jednocześnie scenariusz wypadku oraz udział drugiego dziecka. Zdaniem biegłych, obrażenia nie mogły powstać w sposób opisany przez matkę.
Zachowanie po zdarzeniu
Na przebieg postępowania wpłynęły również ustalenia dotyczące zachowania Magdaleny W. po zdarzeniu. Jak wynika z materiału dowodowego, kobieta przez dłuższy czas próbowała skontaktować się z partnerem, nie wzywając bezpośrednio służb ratunkowych.
Dopiero po jego powrocie podjęto działania mające na celu ratowanie dziecka.
Śledczy zwracali uwagę, że kobieta nie przekazała jasnych informacji o okolicznościach zdarzenia ani partnerowi, ani ratownikom, ani policji.

Tło psychologiczne i sytuacja rodzinna
W trakcie procesu analizowano również stan psychiczny oskarżonej oraz jej funkcjonowanie w życiu codziennym. Biegli wskazywali na problemy w zakresie kontroli emocji, zdolności adaptacyjnych oraz radzenia sobie ze stresem.
Sąd podkreślił, że zdarzenie miało związek z nagromadzeniem napięcia i trudności w funkcjonowaniu w roli opiekuna.
W toku postępowania ujawniono również, że kobieta miała więcej dzieci. Jedno z nich przebywało w rodzinie zastępczej, a inne zmarło wcześniej w okolicznościach określonych jako nagłe.

Proces i wyrok sądu
W kwietniu 2024 roku Sąd Okręgowy w Katowicach skazał Magdalenę W. na 15 lat pozbawienia wolności. Prokuratura domagała się surowszej kary, wskazując na działanie w zamiarze bezpośrednim.
Z kolei obrona utrzymywała, że doszło do tragicznego wypadku i wnosiła o uniewinnienie.
Sprawa trafiła do sądu drugiej instancji. 9 września 2025 roku Sąd Apelacyjny podtrzymał wyrok pierwszej instancji, uznając go za adekwatny do stopnia winy oraz okoliczności sprawy.
Sąd podkreślił, że zgromadzony materiał dowodowy jest spójny, a ustalenia biegłych jednoznaczne.

Uzasadnienie decyzji
W uzasadnieniu wskazano, że kara powinna spełniać funkcję zarówno represyjną, jak i prewencyjną. Sąd brał pod uwagę m.in. brak wcześniejszej karalności oskarżonej oraz całościową ocenę jej sytuacji życiowej.
Choć rozważano surowszy wymiar kary, ostatecznie uznano, że 15 lat pozbawienia wolności jest karą odpowiednią.
Obecny status sprawy
Wyrok jest prawomocny, choć stronom przysługuje jeszcze możliwość wniesienia kasacji. Na moment publikacji nie było jasne, czy któraś ze stron zdecyduje się na taki krok.
Magdalena W. odbywa karę, przy czym okres tymczasowego aresztowania został zaliczony na jej poczet.

