Zamordowano stolarza i jego żonę. Nowe fakty w sprawie tragedii w Wołominie

84035bf7692ece8b6c21a231851d5711

— On jest Czesław. A ona Stanisława. To byli naprawdę uczciwi, dobrzy ludzie — mówią poruszeni sąsiedzi, z którymi rozmawiał reporter „Faktu” na miejscu zdarzenia.

W mieszkaniu przy ul. Mieszka I w Wołominie (woj. mazowieckie), które przez lata było spokojnym domem starszego małżeństwa, odnaleziono ciała dwóch osób w wieku około 70 lat. Sprawa wstrząsnęła lokalną społecznością.

 

Morderstwo w Wołominie. Wnuczek miał zabić babcie i dziadka. Foto: Damian Ryndak/Fakt.pl

Spokojne życie przerwane nagle

Mieszkańcy bloku, którzy znali Stanisławę i Czesława O. od dziesięcioleci, nie kryją emocji po tym, co wydarzyło się w poniedziałek, 30 marca.

— To byli naprawdę dobrzy ludzie. Zawsze uprzejmi, pomocni — wspomina jedna z sąsiadek.

Małżeństwo wprowadziło się do budynku jeszcze w latach 70., kiedy powstawało osiedle. Przez lata zyskali opinię osób godnych zaufania i szacunku.

Pani Stanisława, znana jako „Stasia”, często była widywana na spacerach z psem. Sąsiedzi zapamiętali ją jako osobę pogodną i życzliwą.

Pojechali do bloku na starość, by mieć lżej. Tam spotkała ich śmierć.

 

Wybitny fachowiec i życie rodzinne

Czesław O. był cenionym stolarzem, który przez lata prowadził własną działalność.

— Świetny fachowiec. Robił wszystko dokładnie, z ogromną precyzją — wspomina jeden z mieszkańców.

Jak dodają sąsiedzi, przez pewien czas pracował także w Stanach Zjednoczonych. Rodzina nie borykała się z problemami finansowymi — seniorzy wspierali bliskich i inwestowali w nieruchomości.

Mimo możliwości przeprowadzki, zdecydowali się pozostać w mieszkaniu.

— Mówili, że na starość blok jest wygodniejszy niż dom — relacjonują sąsiedzi.

To właśnie w tym miejscu doszło do tragedii.

Śmierć seniorów w Wołominie. Nieoficjalne kulisy tragedii przy ul. Mieszka I.

Widywano go sporadycznie”. Relacje o wnuku

W chwili zdarzenia w mieszkaniu przebywał także 19-letni wnuk małżeństwa, który z obrażeniami został przewieziony do szpitala.

Sąsiedzi przyznają, że młody mężczyzna nie był częstym gościem w bloku.

— Widywałam go rzadko, raczej nie utrzymywał kontaktu z mieszkańcami — mówi jedna z kobiet.

Pojawiają się również nieoficjalne relacje, według których jego zachowanie w przeszłości mogło budzić niepokój. Jednak są to informacje niepotwierdzone przez służby.

 

Sąsiedzi wspominają panią Stanisławę, która wychodziła na spacery z labradorem.

Śledztwo trwa. Policja bada okoliczności

Policja, reprezentowana przez podkom. Monikę Kaczyńską, potwierdziła jedynie podstawowe fakty: śmierć dwóch osób oraz obecność rannego 19-latka w mieszkaniu.

Na miejscu pracowali funkcjonariusze wraz z prokuratorem, zabezpieczając materiał dowodowy. Śledczy prowadzą czynności mające na celu dokładne ustalenie przebiegu zdarzeń.

Nieoficjalne ustalenia wskazują na możliwość udziału osoby bliskiej ofiarom, jednak na tym etapie postępowania żadna wersja nie została ostatecznie potwierdzona.

Młody mężczyzna przebywa obecnie w szpitalu pod nadzorem policji.

 

Blok przy ul. Mieszka I w Wołominie.

Społeczność w szoku

Dla mieszkańców osiedla to trudny czas.

— Tego nikt się nie spodziewał. Spokojna rodzina, jedno dziecko, jeden wnuk… — mówi jeden z sąsiadów.

Wspomnienia o Stanisławie i Czesławie pozostają jednak niezmienne.

— Zapamiętamy ich jako dobrych ludzi — podkreślają mieszkańcy.

Wnuk miał zabić dziadków w bloku. Zakrwawiony 19-latek trafił do szpitala.

Gdzie szukać pomocy

W sytuacjach kryzysowych warto pamiętać, że dostępna jest bezpłatna pomoc psychologiczna i wsparcie instytucji.

Osoby potrzebujące mogą zgłosić się do Ośrodków Interwencji Kryzysowej (OIK), które działają w wielu miastach i często są dostępne całodobowo.

W nagłych przypadkach można również skorzystać z pomocy szpitali psychiatrycznych — przyjęcie możliwe jest bez skierowania i ubezpieczenia.

Rodzinny dramat, którego nikt nie przewidział. “Mieli wszystko, dobrze im się powodziło”.

 

Stanisława i Czesław O. mieszkali tu od lat 70.