Szukała jej policja, nurkowie i Rutkowski. W rzece czekał koszmarny widok. Ciało było obciążone betonem

To była jedna z najbardziej tajemniczych spraw kryminalnych ostatniej dekady na Mazowszu. W grudniu 2016 roku zaginęła 53-letnia Danuta W. – matka, nauczycielka i dyrektorka szkoły spod Radomia. Jej poszukiwania prowadzono na ogromną skalę. Po czterech miesiącach ciało kobiety odnaleziono w rzece, kilkadziesiąt kilometrów od miejsca zamieszkania. A za głównego podejrzanego dokonania zabójstwa uznano… jej męża.

Tajemnicze zaginięcie Danuty W.

11 grudnia 2016 roku Danuta W. odwiedzała córkę w szpitalu przy ulicy Tochtermana w Radomiu. Chwilę po godzinie 17:00 telefon kobiety łączył się z siecią z okolic Urzędu Miasta przy ul. Kilińskiego, a niedługo później kobieta wróciła do domu na Zamłyniu.

O godzinie 19:00 miała spotkać się z koleżanką, jednak nigdy na to spotkanie nie dotarła, a jej telefon przestał odpowiadać. Do późnych godzin wieczornych rodzina nie wiedziała, co się stało z kobietą. Jej syn, zaniepokojony milczeniem matki, zapytał ojca, czy wie coś o jej losie. Ten miał jedynie wzruszyć ramionami, od lat bowiem nie utrzymywał stałego i bliskiego kontaktu z żoną.

Kim była Danuta W.?

Danuta W. była postacią bardzo znaną w radomskim środowisku edukacyjnym. Przez lata uczyła biologii i przyrody w okolicznych szkołach. Zyskiwała sympatię uczniów i rodziców, działała społecznie, angażowała się w życie szkół i lokalnych społeczności. W 2006 roku objęła stanowisko dyrektora Publicznej Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Woli Taczowskiej, a dwa lata później zdobyła tytuł „Belfra Roku” w plebiscycie „Echa Dnia”. Była w nim kilkukrotnie nominowana. Choć zawodowo spełniała się znakomicie, jej życie osobiste było wyboiste.

Dramatyczne poszukiwania w Wiśle. Służby wyłowiły topielca pod Nowym Dworem Mazowieckim

Pomiędzy Danutą a jej mężem, Piotrem W., nie układało się. W pewnym momencie mąż zostawił kobietę i postanowił zniknąć jej z oczu. Przeprowadził się do piwnicy wspólnego domu na Zamłyniu. Jak podaje Onet.pl, z rodziną kontaktował się ze sobą za pośrednictwem krótkich notatek. Kilka lat później Danuta wniosła pozew rozwodowy. Pierwsza rozprawa miała odbyć się jeszcze zimą 2016 roku. Nie doczekała jej.

Pierwsze dni poszukiwań i niepokojące odkrycia

Zaginięcie kobiety wywołało natychmiastową, ogromną mobilizację służb i mediów. Tereny wokół domu przeszukiwano pieszo, z użyciem psów tropiących, sonarów, georadarów i policyjnego helikoptera. Jednak wyniki pierwszych dni były zaskakujące i niepokojące. W domu nie znaleziono żadnych śladów walki, włamania ani krwi. Jak mówił syn zaginionej w materiale programu „Interwencja” Polsatu: − Żadnych śladów walki, żadnych poprzestawianych mebli, nic. Dom sprawdzono lampą UV i nic nie wykryto. Nic też nie zginęło.

Niedługo później zaczęły dziać się rzeczy, które wzbudziły podejrzenia rodziny. 14 grudnia odnaleziono torebkę i portfel Danuty na mokradłach, kilkaset metrów od domu. Co istotne, policja przeszukiwała ten teren już wcześniej. Kolejnego dnia odkryto telefon komórkowy kobiety, pozbawiony baterii i karty SIM.

W lutym 2019 roku obrona złożyła apelację. Sąd Apelacyjny w Lublinie utrzymał jednak wyrok radomskiego sądu w całości.

Dziś tragedia Danuty W. nadal pozostaje jedną z najszerzej komentowanych spraw kryminalnych Radomia i regionu.