Przełom w sprawie brutalnego mordu, który wstrząsnął całą Polską. 17-letni Bartosz G. z Mławy (woj. mazowieckie) w końcu przemówił! Po miesiącach milczenia, ucieczce do Grecji, aresztowaniu i ekstradycji w końcu wyznał coś więcej. Ale nie wszystkim… Co powiedział 17-latek? Czy wyraził skruchę? Jak zachowywał się przed sądem? O szczegółach piszemy w artykule.
W czwartek (25 grudnia) chłopak został przywieziony z aresztu do Prokuratury Okręgowej w Płocku. Punktualnie o godzinie 11 przedstawiono mu zarzut zabójstwa 16-letniej Mai ze szczególnym okrucieństwem.

Bartosz G. usłyszał zarzuty. Odmówił składania wyjaśnień
– Zostały mu odczytane dwa postanowienia. Oskarżony został przesłuchany, odmówił składania wyjaśnień i nie przyznał się do zarzucanego mu czynu – mówi prokurator Bartosz Maliszewski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Płocku.
Najbardziej szokujące jest jednak to, co chłopak zrobił później. 17-latek miał narzekać na warunki w areszcie.
Morderstwo w Mławie. Bartosz G. żali się na areszt: „W Grecji miałem telefon i telewizor!”

– W Grecji miałem telefon, grę wideo i telewizor! A tu nie będę miał nawet TV! – miał mówić na korytarzu prokuratury do policjantów w oczekiwaniu na dokumenty. Skarżył się również, że w Grecji mógł widywać się ze swoją matką, a w Polsce takiego prawa nie ma.
Bartosz G. w prokuraturze spędził niewiele ponad godzinę. O godzinie 12:10 konwój przewiózł go do komendy w Płocku, gdzie przez cały dzień czekano na decyzję sądu. Wreszcie o godzinie 18 sąd w Mławie wyznaczył posiedzenie aresztowe. I wtedy stało się coś nieoczekiwanego.
Marsz białych aniołów przeszedł ulicami Mławy. Przez cały czas niebo płakało
G., który wcześniej milczał, nagle się otworzył. Widząc tłum dziennikarzy, błyski fleszy i mieszkańców stojących przed sądem w mrozie, jakby odzyskał pewność siebie. Dumnie pozował do kamer. W sali sądowej przemówił, ale tylko do swojego obrońcy. Na pytania sądu i prokuratury odmówił odpowiedzi.
Jak dowiedział się „Super Express”, to jego pełnomocnik złożył do sądu wniosek o zastosowanie wolnościowych środków zapobiegawczych, takich jak dozór policyjny. Sąd się nie zgodził. Bartosz G. spędzi najbliższe 30 dni w areszcie.

Pełnomocnik rodziny Mai nie kryje emocji
W tle rozgrywa się dramat rodziny Mai. Ich pełnomocnik, Wojciech Marek Kasprzyk, nie kryje emocji: − Po siedmiu miesiącach w końcu mogliśmy dokonać czynności procesowych. Sekcja zwłok jasno wskazuje na sposób i przebieg zabójstwa. Mamy nadzieję, że wyrok będzie sprawiedliwy i surowy − powiedział.
Brutalne morderstwo w Mławie. Gdzie ukrywał się Bartosz G.?
Bartosz G. został zatrzymany w Grecji, gdzie ukrywał się przez 237 dni. 23 grudnia samolotem został przywieziony do Polski. Już jako formalny podejrzany trafił przed sąd. I chociaż zaczął mówić, to nie wyraził skruchy. Nie przeprosił. Nie okazał żalu.
Matka Bartosza G., Katarzyna G., była przed prokuraturą w Płocku. Nie została wpuszczona do środka. Do dziennikarzy wykrzyczała, że nie życzy sobie, żeby filmowano jej syna. − Szukacie sensacji! − rzuciła i poszła do swojego samochodu.
