W wywiadzie dla “Faktu” minister sprawiedliwości Waldemar Żurek odniósł się do bulwersującej sprawy morderstwa 11-letniej Danusi z Jeleniej Góry. O zbrodnię podejrzana jest o rok starsza dziewczynka. Jego zdaniem konieczne jest rozpoczęcie dyskusji o granicy wieku poczytalności sprawcy i ograniczeniu dostępności serwisów społecznościowych dla najmłodszych. — Należy z ministrem zdrowia i edukacji usiąść razem do stołu i wdrożyć ochronę naszych dzieci — dodał Żurek.

Szef MS zauważył, że niektóre kraje wymierzają wysokie kary nawet 10-latkom, a inne przesuwają granicę wieku poczytalności sprawcy do 14-15 lat. — Pytanie, jakiego systemu chcemy np. obniżenia tego wieku? Tutaj warto rozpocząć dyskusję. Ale wyobraźmy sobie, że jesteśmy w normalnej rodzinie, bo to wszystko działo się właśnie w takiej rodzinie, i nagle dowiadujemy się, że nasze dziecko dokonało takiego zbrodniczego czynu. Jeżeli nas to dotyka i nagle dziecko miałoby trafić na wiele lat do więzienia i jeżeli jest zdiagnozowana choroba i biegli stwierdzą, że ta osoba nie miała świadomości to wtedy bez względu na to, czy to dziecko, czy dorosły, nie ponosi odpowiedzialności — mówił minister sprawiedliwości.
Waldemar Żurek: popieram ograniczenie serwisów społecznościowych dla dzieci
Alarmował, że “wszyscy fachowcy od zdrowia psychicznego mówią nam o dramatycznym pogorszeniu stanu psychicznego naszego społeczeństwa”. — Wszyscy siedzimy w smartfonach, dzieci oglądają gry, gdzie wszystko krwią spływa. (…) Uważam, że powinniśmy rozpocząć dyskusję według modelu australijskiego — doprecyzował minister. Miał na myśli wprowadzony w połowie grudnia tego roku zakaz używania określonych serwisów społecznościowych przez osoby poniżej 16. roku życia w Australii.
Dodał: Należy z ministrem zdrowia i edukacji usiąść razem do stołu i wdrożyć ochronę naszych dzieci.

Minister sprawiedliwości w rozmowie z “Faktem” złożył kondolencje rodzinie 11-letniej Danusi. — Musimy wyciągnąć z tego wnioski. (…) Rozmawiałem z panią minister edukacji (Barbarą Nowacką — red.) i panem Kierwińskim (Marcin, szef MSWiA — red.) i poszukujemy jakiegoś środka, który zabezpieczałby szkoły, ale nie ingerował też nadmiernie w dzieci. Pojawił się pomysł, że być może każdej szkole należy dać wykrywacze metali po to, aby dzieci przychodząc do szkoły, nie mieli niebezpiecznych przedmiotów. Ale czy mamy na to zgodę społeczną — nauczycieli i rodziców? — zastanawiał się polityk.