Sprawa zabójstwa 11-letniej Danusi w Jeleniej Górze wciąż rodzi wiele pytań. Jej życie miała odebrać 12-lenia Hania. 15 grudnia, kiedy doszło do tragedii, starsza z dziewczynek miała przyjść do szkoły z nożami kuchennymi i finką. Jednym z noży miała zadać Danusi śmiertelne ciosy, kiedy dziewczynka wracała do domu. W minioną sobotę odbył się pogrzeb 11-latki. Hania została umieszczona w szpitalu na obserwacji, ale wkrótce opuści placówkę. Sąd Rodzinny w Jeleniej Górze wydał w jej sprawie tzw. zarządzenie tymczasowe. Nie ujawnił jego treści. Co to oznacza? Czy Hanna będzie normalnie uczyła się w szkole? Czy wróci do domu? Czy nie spotka ją żadna kara?

Dwunastolatka z Jeleniej Góry miała nietypowe jak na dziewczynkę zainteresowania militariami, kolekcjonowała noże, a jej ojciec w internecie nagrywał filmiki z bronią japońską. Konta dwunastolatki w mediach społecznościowych są pełne niepokojących obrazków. Jest na nich przemoc, nie brakuje dziwnych postaci, w tym yandere z japońskich komiksów.
Wygląda na to, że dziewczynka przeszła kontrsocjalizację kulturową, czyli nabrała negatywnych wzorców dorosłych. Zdystansowała się od ogólnych reguł społecznych np. obowiązujących w jej grupie rówieśniczej czy w społeczeństwie. W efekcie stała się taka, jaką społeczeństwo nie chciałoby jej widzieć. Zastanawiam się, że żadnemu z dorosłych nie przyszło do głowy, że jego pasja może mieć negatywne skutki dla dziecka, że fascynacja białą bronią może mieć poważne konsekwencje. Uważam, że dorośli wykazali się dużą niefrasobliwością, w pewnym sensie niedojrzałością. Domy są zamknięte, rodzina chroniona jest konstytucyjnie przez państwo, więc trudno ocenić, co działo się w domu tej 12-latki. Jednakże źródeł tego, co się stało, trzeba szukać w rodzinie. Prawie wszystko bierze się od rodziny, od wzorców i atmosfery emocjonalnej obecnej w tych domach.

Nie zdziwię się, jeśli okaże się, że dziewczynka mogła pochodzić z rozbitej rodziny, że doświadczyła jakiś okaleczających jej psychikę urazów. To są tylko moje hipotezy. Być może fascynowała się ojcem, który zniknął z jej świata. Z analizy biografii nieletnich przestępców wynika, że w trzech czwartych przypadków ojcowie znikają z ich życia, wychowują się bez wzorca męskiego. Dzieci często w takich sytuacjach mitologizują rodziców, bronią ich, tłumaczą, a nawet naśladują, mimo że ojciec przebywa w tym czasie w więzieniu, albo na emigracji, gdzie de facto uciekł od życia rodzinnego. Jest to rodzaj tęsknoty, proces wzorowania się na kimś, kto według oceny dziecka był kimś idealnym w jego świecie. Oczywiście bywa i tak, że dziecko nienawidzi rodzica za przemoc, jakiej ten dopuszczał się w domu i wtedy swoje negatywne emocje odreagowuje na przypadkowych ofiarach. Taki obraz wyłania się z akt nieletnich przestępców przebywających w zakładach poprawczych, ale jak było w przypadku tej dziewczynki, tego jeszcze nie wiemy, ponieważ machina diagnostyczna dopiero rusza.